text_format

Tekst

Hans Solo, Samer, Peja - Tabata

Hans:
Siemana z rana! Nie regulujcie odbiorników
Witamy fitnesiaków I nocnych harcowników
Zaraz wyjdzie na jaw Kto się wczoraj żytniej najadł
i jak miś jogin walnął w centrum w sirsasanie pindasana
Komu pikawa nawala — Proszę bardzo łyczek wody w przerwie
Woda zdrowa i sił doda, ładujcie baterie — Czas na przerwę

Wypłata przepita — Tabata za darmo wita
Krew się budzi, burzy w żyłach jak tequila bum bum
Nikt nie umarł jeszcze od odrobiny wysiłku
Serce pompuje i kłuje jak ładunki dum dum
Płuca jak dwa miechy głośno wołają ratunku
Sapią jak pociągi wszyscy teraz robią - ciu ciu!
Boli, bo ma boleć — Do skutku!

Tu coś szczyka, tam coś kłuje, no i czuję ból tam
Zegar chyba stoi, to dopiero trzecia runda
Nie ma potu, to nie pot, to wszystkie mięśnie płaczą
Klima działa jak ta lala, czemu wszyscy na nią patrzą
Co jest grane, tracę parę, a to jest początek
To kondycha ledwo dycha, tłuszcz się pali — dawaj rondel!
top się tłuszczyku top

przyjemne ciepełko rozlało się po ciele już
Woda nie chce chłodzić i niewiele daje tu
Sucho mamy w gębie i jakby żelazo czuć
Mięśnie jak ze stali — no to trzeba dalej kuć!
Dokręcamy śrubę, wkładamy w imadło
Łapiemy się za jaja, łapiemy się za sadło
Jedno jest na miejscu, drugie zgubić warto

Samer:
siema kulawi, samer przejmuje sito
jak wjeżdzam do boksu to ruszam z kopyta
amputacje, dpm, złamane kręgosłupy
tutaj nie ma wymówek, pot ma kapać z dupy
ogień na tłoki! Płyną potu potoki
dajesz z siebie wszystko! Niech zostaną zwłoki
muzyka – to dodatkowy kop!

Po dziesięciu sekundach leci kolejna runda
przy bijącym serduchu, skupiam się na ruchu
produkuję endorfiny, uzupełniam płyny
zaciskaj mordo zęby – pompuj karabiny
brało się używki, bierze się odżywki
biorę to na klatę bracie, skumaj tą tabatę
progres to zawsze dobry trop

Peja:
tabata dla tego co się znalazł w tarapatach
dla brata rozpisany trening
nie ma bata żeby z tym spasować i zrobić z siebie pizdę
jak ostro przybrałeś będziesz krytykował fitness
wybrałem wysiłek zamiast pójście na łatwiznę
kiedyś chciałem ważyć więcej bo byłem chuderlakiem
dzisiaj każdy zbędny kilogram witam z niesmakiem

pompując żelazo robię formę tak jest u nas
bo mój personalny to nie kwadransowy grubas
jara cię ten wpierdol bo już kumasz o co idzie
zamiast na potęgę żreć palisz kalorie o świcie
lepsza żyłka na bicepsie niż bypassy na omedze
ledwo po trzydziestce a mówią do ciebie zgredzie
albo jesteś zombie albo z nami jedziesz
{{ track.title }}
volume_up
{{ time }}
{{ track.duration }}
Odtwarzanie z
{{ message }}